17


01.2010


Ten czas tak szybko ucieka. Boże Narodzenie, Nowy rok, Jasełka, i już połowa stycznia.
Bez zbędnego pisania chciałbym zaprosić Was do oglądania reportażu ze spotkania opłatkowego które odbyło się 3 stycznia.
Całość można zobaczyć tu



23


03.2010

Blog budzi się, moc światła go w końcu obudziła. 20-21 marzec to bardzo mile spędzone dni. Bardzo ciepły wiosenny a zarazem błyskotliwy weekend. Poznałem bardzo wielu nowych, ciekawych ludzi. Krzysztof Tkacz i Sebastian Małachowski to ojcowie błyskotliwi, sprawcy całego świetlnego szaleństwa. Z jednej strony sam jak palec nikonowski wyrzutek, z drugiej strony Canonierska rzesza nie zjadła mnie, a na dodatek ugościli pięknie. Za wszystko wszystkim wielkie dziękuję. Beacie Zduńczyk za cierpliwość, uczestnikom za pomoc i miłą atmosferę.
Poniżej moje błyskane fotki:



11


04.2010

"Wydawało się, że wszystko się skończyło. Bo zazwyczaj śmierć kończy wszystko. Ale nie w tym przypadku..." Pan zmartwychwstał. Obchody Mszy Wigilii Paschalnej w mojej parafii.
Zapraszam
Zapraszam

27


04.2010


"Posłuchaj, synu! Mówię do ciebie, kiedy śpisz, z małą łapką skurczoną pod policzkiem i jasnymi lokami przyklejonymi do wilgotnego czoła. Przyszedłem do twojego pokoju z własnej woli. Kilka minut temu, kiedy czytałem w bibliotece gazetę, przetoczyła się przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia. W poczuciu winy stoję przy twym łóżku.

Oto, co myślałem, synu. Byłem dla ciebie ciężarem. Zrugałem cię, kiedy szykowałeś się do szkoły, ponieważ ledwie przetarłeś twarz ręcznikiem. Kazałem ci prosić o pozwolenie, byś nie musiał czyścić butów. Krzyknąłem ze złością, gdy upuściłeś coś na podłogę.

Przy śniadaniu też wytknąłem ci błąd. Rozlałeś coś. Pospiesznie przełykałeś jedzenie. Zbyt grubo posmarowałeś chleb masłem. A potem, kiedy zacząłeś się bawić, a ja szykowałem się do wyjścia, odwróciłeś się i krzyknąłeś: „Do widzenia, tato!" Spojrzałem na ciebie spod oka i w odpowiedzi powiedziałem jedynie: „Nie garb się!"

Wszystko zaczęło się od nowa późnym popołudniem. Zobaczyłem cię już na drodze. Na klęczkach grałeś w kulki. Miałeś dziurawe skarpety. Upokorzyłem cię przy twoich kolegach, każąc ci maszerować przed sobą do domu. Skarpetki były drogie - gdybyś sam musiał je kupić, bardziej byś o nie dbał! Wyobraź sobie synu, tak pomyślałem.

Czy pamiętasz, jak później, kiedy czytałem w bibliotece, wszedłeś nieśmiało, z wyrazem bólu w oczach? Kiedy spojrzałem znad gazety, stałeś w drzwiach wahając się, czy wejść. „Czego znów chcesz?" - warknąłem.

Nie odpowiedziałeś, tylko przebiegłeś przez pokój jak burza i zarzuciłeś mi ręce na szyję, i pocałowałeś mnie, i twoje małe rączki zacisnęły się z uczuciem, które Bóg zaszczepił w twoim sercu i którego nie zabije nawet moje zaniedbanie. A potem już cię nie było - twoje nóżki tupały na schodach.

Tak, synu, wkrótce potem gazeta wysunęła mi się z rąk i chwycił mnie okropny, chorobliwy strach. Cóż za nałóg mną owładnął? Nałóg wynajdywania błędów i dawania reprymend - tak jakbym zapomniał, że jesteś tylko chłopcem. Ale nie dlatego, że cię nie kocham. To dlatego, że zbyt wiele od Ciebie wymagałem. Oceniałem cię na miarę moich własnych lat.

A tyle było w twoim zachowaniu prawdy, dobra i delikatności. Twoje serce jest tak wielkie jak brzask nad wzgórzami. Było to widać, kiedy wbiegłeś, by spontanicznie pocałować mnie na dobranoc. Nic więcej nie liczy się tej nocy, synu. Przyszedłem pod osłoną ciemności do twojej sypialni i klęczę tu zawstydzony!

To kiepska pokuta. Wiem, że nie zrozumiałbyś tego wszystkiego, gdybym mówił do ciebie za dnia, kiedy nie śpisz. Ale jutro będę prawdziwym tatą! Będę twoim kumplem i będę płakać, gdy ty płaczesz, i śmiać się, gdy ty się śmiejesz. Ugryzę się w język, kiedy przyjdą słowa zniecierpliwienia. Będę wciąż sobie powtarzał jak zaklęcie: „On jest tylko chłopcem, małym chłopcem!"

Chciałem widzieć w tobie mężczyznę. A jednak teraz, kiedy skulony śpisz na swym posłaniu, widzę, synu, że jesteś wciąż dzieckiem. Jeszcze wczoraj tuliła cię matka, trzymałeś głowę na jej ramieniu. Żądałem zbyt wiele, zbyt wiele."

01


05.2010


Na to i wiele innych pytań szukałem odpowiedzi u Kasi Widmańskiej. Tak, to ta od Alicji w krainie czarów. To ona właśnie pokazywała jak JE- piękne fotografować. Ela Siemczyk, Kornelia Duda oraz Gosia Wińska to modelki które nam towarzyszyły. Piękne wytrwałe i pewnie troszkę zmarznięte. Za wszystko Dziękuje Kasi oraz całej sympatycznej drużynie. Zdjęcia czekały na swój dzień, aż w końcu się doczekały. Miłego oglądania.










Na koniec jakaś pani wtargnęła do studia, bardzo prosiła o zdjęcia (Aga Bogacka). Była jeszcze jedna pani która się kręciła po warsztatach (Basia Piotrowska), jej już nie udało mi się sfotografować a szkoda :). Te panie również gorąco pozdrawiam.


07


05.2010



20


05.2010

To były jeszcze te majowe dni bezdeszczowe. Ewelina bardzo dobrze nadaje się do takich sesji.
Jej oraz Marcinowi wielkie podziękowania. Dla mnie to były małe testy i przygotowania do nowego sezonu, nowych wyzwań, pomysłów.



15


06.2010

W związku z licznymi problemami z odnalezieniem zdjęć (jest w tym troszkę mojej winy) podaję link do strony TU. Pozdrawiam.

02


07.2010

Taki szybki wpis w przerwach plenerowych, przesympatycznej pary Mileny i Piotra. Zabawa super, goście przesympatyczni, szczególne pozdrowienia dla Marcina i Moniki. Miłego oglądania.











































23


07.2010

W oderwaniu od codzienności i ciężkiej pracy. Dominik.

17


08.2010

 
Już lada dzień - Iza i Rafał


17


08.2010


Już lada dzień Agnieszka i Lukasz

02


09.2010


To było jeszcze wtedy, gdy słońce nas rozpieszczało. Iza i Rafał to przesympatyczna para, która w te ciepłe dni powiedziała sobie Tak. Bardzo miło wspominam to pełne ciepła wesele, które to odbyło się 19 czerwca. Poniżej 35 klatek z tej uroczystości i gorące całusy.











































15


10.2010

Wiem że mało się dzieje na blogu, ale to zmieni się w okresie zimowym. Nadrabiam zaległości i zapowiedzi ukażą się w pełnej okazałości jak grzyby po deszczu. Wracając do meritum, Aneta i Marcin - to przemiła para, której miałem okazję towarzyszyć na ślubie w sierpniu, lecz plener udało nam się stworzyć dopiero we wrześniu kiedy to słoneczne dni stawały się rzadkością. Jedno zdjęcie na początek. Młodzi całuję Was mocno.

28


10.2010

I jak nigdy w tak krótkim czasie po zapowiedziach mogę się pochwalić obrobionymi zdjęciami. To pewnie zasługa mojej żony, która to pozwala mi dłużej i dłużej obrabiać i grzebać przy Waszych fotach. Powoli koniec sezonu a pokazywać jeszcze jest co. Ale szkoda przedłużać wstępem - zapraszam do oglądania.
















 
Wszystkie prawa zastrzeżone © 2009 Mariusz Świątek. Design: Htsz.PL